Historyjka #85454470
Postanowiliśmy z żoną urozmaicić nasze zabawy łóżkowe i kupiliśmy zestaw nakładek. Podczas zabawy ciągle mi spadały, więc żona zasugerowała, żebym założył mniejszy rozmiar — problem w tym, że miałem już założoną najmnie…
Bo czasem życie stwierdza, że dzisiaj będzie ten dzień. Auto się zepsuje, kawa się wyleje, kurier nie zadzwoni, a szef przypomni sobie o projekcie sprzed trzech miesięcy.
Dodaj swoją historięPostanowiliśmy z żoną urozmaicić nasze zabawy łóżkowe i kupiliśmy zestaw nakładek. Podczas zabawy ciągle mi spadały, więc żona zasugerowała, żebym założył mniejszy rozmiar — problem w tym, że miałem już założoną najmnie…
Byłam na firmowej imprezie integracyjnej — grillowaliśmy nad jeziorem. Siedzieliśmy przy stole, gdy nagle poczułam swędzenie w nosie. Nie zdołałam się powstrzymać i kichnęłam, obficie obryzgując siedzącego naprzeciwko p…
Obudziłam się dziś rano, kiedy mąż delikatnie ściągał ze mnie kołdrę. Myślałam, że szykuje coś romantycznego. Zrozumiałam, o co naprawdę chodzi, dopiero gdy otworzyłam oczy — w nocy kot zwymiotował na całą pościel.
Mieszkamy w starym, piętrowym domu razem z przyjaciółmi — my z mężem na dole, oni na górze. Oboje remontowaliśmy w tym samym czasie swoje mieszkania, a po skończonych pracach wyjechaliśmy razem na tygodniowy odpoczynek.…
Mieszkam w dziesięciopiętrowym bloku. Niedawno, wychodząc z psem, gwałtownie otworzyłam drzwi wyjściowe, nie zauważając, że tuż za nimi ktoś stoi. Był to mój niewidomy sąsiad — uderzyłam go drzwiami tak mocno, że złamał…
Moja mama próbowała mi dziś wmówić, że nikotyna to jedyny skuteczny sposób na odchudzanie. Powiedziała, że w naszej rodzinie pali się od pięciu pokoleń i to już tradycja rodzinna, po czym zaczęła namawiać mnie do zapale…
Zewsząd polecano mi pewien szampon do włosów — podobno przeznaczony dla niemowląt, ale uwielbiany też przez dorosłe użytkowniczki. Kupiłam więc buteleczkę z buzią niemowlaka na etykiecie, postawiłam rano w łazience i po…
Założyłem się z kumplem, kto pierwszy poderwie nową pracownicę w biurze. Wygrałem — tyle że okazała się córką szefa.
Mój mąż stwierdził dziś: „To jakieś czary — rzucam brudne ciuchy na podłogę wieczorem, a rano znikają i po jakimś czasie wracają czyste i wyprasowane w szafie!”. No tak, czary...
Zwiedzałam sobie spokojnie miasto, gdy zauważyłam faceta celującego we mnie aparatem. Poirytowana zapytałam: „Czy pozwoliłam robić sobie zdjęcia?”. Odpowiedział: „Nie. Ale mogłaby się pani wreszcie odsunąć, żebym mógł z…